-Nie miej pretensji do siebie. Miej je do Twojego chłopczyka - mówi blondyn. Obracam się wokół własnej osi by go ujrzeć. Jego włosy były idealnie uczesane, a niebieskie oczy wodziły mnie by zostać z nim. Już dawno myślałam, że na świecie nie ma ideałów. Myliłam się. To jest ideał.
Wyrywam się z jego objęć i biegnę przed siebie. Słyszę strzał, po czym padam na ziemię. Tak cholernie się boję. Słyszę jak do mnie podbiega.
-Wiesz, że mogę odnaleźć Twoją rodzinę i wiesz, co mogę zrobić - mówi tym sarkastycznym tonem z pewnym siebie uśmieszkiem.
Staję naprzeciwko niego. Teraz albo nigdy Blue. Kopnęłam go w jego męskość, po czym zaczął zwijać się z bólu. Cholera, jeszcze jest trzech innych.
-Teraz już Ci nie daruję mała jędzo -mówi chłopak z niebieskimi oczami i brązowymi, idealnie ułożonymi włosami. Chwycił mnie za włosy, po czym wstrzykuje mi coś w plecy...
***
Obudziłam się. Otaczały mnie cztery ściany, w kolorze jasnoniebieskim. Usłyszałam tylko słowa. Po prostu przyjedź. Mamy dobry towar.
Zaraz, co?! Przez drzwi wiedzę wchodzącego blondyna.
-Nie rób mi nic! Błagam!
-Powiesz mi wreszcie jak masz na imię? Nie chcę się do Ciebie zwracać cały czas "ej" - waham się przez chwilę.
-Blue. Bleah Conners.
-Śliczna, mała, bezbronna Bleah. Mamy co do Ciebie plany - znów uśmiechnął się sarkastycznie -Zapewne nie wiesz dlaczego się tutaj znalazłaś? - kiwam głową - Twój chłopak nie dotrzymał słowa. Nie dotrzymał obietnicy. Pamiętaj. Zemsta zawsze jest słodka.
hm.
OdpowiedzUsuńCudo :D
OdpowiedzUsuńDawaj szybko nn ;*
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńczekam na kolejne rozdziały :* <3
OdpowiedzUsuń